Odżywianie w pierwszych latach życia moich dzieci ma ogromne znaczenie dla ich zdrowia nie tylko obecnego ale i przyszłego. Najważniejsze, co chcę im podarować, to nie rzeczy materialne, ale fundamenty pod zdrowe życie, które będzie im potrzebne aż do starości. A jeśli czegoś chcę, to już nie ma odwrotu.
Dlaczego chcę dołożyć starań, aby zdrowo odżywiać dzieci i nas?
Dlatego, że chcę oszczędzić im cierpień spowodowanych chorobami. Moim marzeniem jest wspólna długa wędrówka przez życie.
Odżywianie przez większość życia człowieka, zaczynając około roku przed ciążą oraz w trakcie ciąży, ma wpływ na jego zdrowie, ale pierwsze dwa lata życia to szczególny okres. Dziecko przestaje być chronione przez mój organizm i ma już dostęp do świata zewnętrznego, zaś jego układ pokarmowy nie jest jeszcze szczelny. Chcę zbudować dziecku taki układ odpornościowy, którego zadaniem będzie uchronić nie tylko przed katarkiem, ale przede wszystkim przed poważniejszymi chorobami, w tym cywilizacyjnymi. Podczas tych pierwszych dwóch lat odporność dziecku zapewniam zaczynając od karmienia piersią, kiedy to układ obronny pobiera z mleka przeciwciała poprzez nieszczelności układu pokarmowego, później dołącza zdrowe odżywianie.
Układ odpornościowy ma ogromne wrodzone możliwości naprawcze i obronne potrafiące zapobiegać przewlekłym schorzeniom. Gdzieś w świecie są ludzie, którzy nawet nie szanując swojego organizmu żyją w całkiem dobrym zdrowiu, jednak zdecydowanej większości z nas potrzebne jest wysokiej jakości pożywienie (nie mylić z kosztownym), aby żyć długo i zdrowo.
Badania na temat wpływu odżywiania na zdrowie człowieka prowadzone są od tak wielu lat i na tak szeroką skalę, że nie mogę ich ignorować. Za jeden przykład przytoczę badanie przeprowadzone w Chinach, opisane przez T. Colin Campbell i Thomas M. Campbell II w “Nowoczesne zasady odżywiania”. Atlas chorób chińskich powstał po przeanalizowaniu zapadalności i umieralności na choroby przewlekłe u 880 mln ludzi. Otrzymane wyniki wyraźnie wykazały bezpośredni związek między nawykami żywieniowymi a zapadalnością na choroby cywilizacyjne.
Jako Rodzic kształtuję zdrowe nawyki u swojego dziecka i póki jest pod moją opieką, staram się wykorzystać to na zbudowanie mu dobrego układu odpornościowego. Zdaję sobie sprawę, że nie zapobiegnę wszystkim chorobom, ale mam również świadomość, że dokładając starań wielu schorzeń mogę uniknąć już przez samo nie narażanie na nie dziecka – chociażby otyłość, która już nawet w Polsce zaczyna być chorobą cywilizacyjną. Co dziecko z tym zrobi w dorosłości pozostawiam w sferze życzeń, choć wierzę, że zwyczaje zaszczepione w domu zapuszczą korzenie i zdrowe odżywianie będzie dla moich dzieci czymś naturalnym. Najważniejsze, żeby fundamenty były solidne i im dobrze służyły.
Co to jest odżywianie?
Czego potrzebuje dziecko, aby być zdrowym? Organizm człowieka do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje szeregu substancji odżywczych pochodzenia roślinnego, które Michał omówił w artykule: Gdzie szukać witamin? – zachęcam do przeczytania. Witaminy zostały odkryte w latach 60-tych i wiedza o nich jest całkiem powszechna. Ale w ostatnich latach naukowcy odkryli w nieprzetworzonej żywności pochodzenia roślinnego nowy rodzaj mikroelementów (związków czynnych), biorących aktywny udział w przeciwdziałaniu m.in. rakowi, który sieje postrach na coraz szerszą skalę. Mikroelementy te usuwają przyczyny nowotworów, poprzez unieszkodliwianie wolnych rodników i pobudzanie odbudowy uszkodzonego DNA. Warto pamiętać, że komórki organizmu niewystarczająco odżywionego szybciej się starzeją i nie mają siły przeciwdziałać chorobom z taką siłą, jak organizmu prawidłowo odżywionego.
Pożywienie dostarcza energii i budulca tworzącego części ciała człowieka oraz wpływa na intelekt. Organizm, aby sprawnie funkcjonować, musi otrzymywać odpowiednią i różnorodną ilość substancji odżywczych. Organizm jest bardzo elastyczny i ciało będzie funkcjonować dalej mimo, że się czegoś nie dostarczy. Można właściwie nawet nie zauważyć, kiedy jego stan się pogorszy, bo przecież wszystkim wokół “coś” dolega.
Zauważyłam, że ludzie przyzwyczaili się do tego, że w pewnym wieku czują się gorzej, zapadają na różnorodne choroby i myślą, że tak musi być. Ale nie – tak wcale być nie musi! Mianowicie dobre zdrowie to naturalny stan organizmu. Słabe zdrowie jest czymś, czego nie należy akceptować. To, że ktoś czuje się “staro” w wieku 30 lat, to bardzo powszechne zjawisko. Zaś na 40 urodziny mówią, że już bliżej niż dalej. Tak być nie musi. W wieku 40 lat możemy nie czuć się tak jak 5-latki, ale nadal możemy czuć się witalni, sprawni, zdrowi, szczęśliwi.
To prawda, dostałam coś w spadku (geny) po przodkach i przekazałam dzieciom wraz z Michałem.
Ale to tylko wzmaga moją czujność, że jakaś choroba może się przytrafić, zaś nie traktuję jej jak wyroku. Mogę postarać się o wyeliminowanie lub opóźnienie jej nadejścia poprzez dostarczanie organizmowi zdrowej, nieprzetworzonej żywności. Zdrowy styl życia spowalnia proces starzenia się i pozwala oszczędzić wielu cierpień spowodowanych chorobami, których można uniknąć. Wszystkich uniknąć może się nie udać, ale części na pewno.
Dlaczego to piszę, skoro miałam pisać o żywieniu dzieci? Ano dlatego, że nasze maluchy przestaną być kiedyś maluchami i jak każdy rodzić chcę dla moich pociech jak najlepiej. Wdrażając zdrowe odżywianie w moim domu, nie tylko dzieci, ale i my na tym korzystamy.
Trochę o przetworzonej żywności.
Producenci wytwarzający na skalę masową muszą zapewnić swoim produktom długi okres przydatności, żywność musi być ładna, apetyczna, smaczna, a aby złapać klientów, którzy myślą, że z przykładowymi cukierkami można dostarczyć wartości odżywczych, dodadzą syntetyczne witaminy. Soczki muszą być słodkie, aromatyczne, kolorowe, dlatego jest w nich dużo cukru, aromatów naturalnych i nienaturalnych, barwników itd.
A co w temacie kaszek dla niemowląt? Dlaczego oprócz słodkich suszonych owoców znalazłam tam również cukier? Po co? W jakim celu? No chyba tylko po to, aby wychować sobie klientów na batoniki… Taka żywność ma niewiele wspólnego z produktami naturalnymi. Nie ważne ile witamin i minerałów się doda – nie będą one posiadały tej szczególnej kombinacji wielu substancji odżywczych jakie znajdę w świeżym jabłku, śliwce, czy jakimkolwiek warzywie.
Produkty dla dzieci spełniają normy. Tylko kto te normy wymyślił i zatwierdził?
Skoro biały cukier jest szkodliwy, to dlaczego jest składnikiem kaszki dla niemowlaka? Trzeba mieć oczy naokoło głowy.
Czytałam o badaniach na zwierzętach o wpływie akrylamidów na ich organizmy. Akrylamidy to szkodliwe substancje uaktywniające się, gdy produkty są poddawane pieczeniu i smażeniu. Znajdują się w słodzonych płatkach śniadaniowych, chrupkach, frytkach itp! Są bardzo niebezpieczne dla zdrowia, ponieważ powodują mutacje genetyczne, te zaś mogą być przyczyną między innymi raka piersi i pęcherza moczowego.
Dlaczego unikam tłuszczów utwardzonych zwanymi tłuszczami trans, które znajdują się w margarynie, pysznych pączkach, ciastkach, frytkach i podobnym smacznym acz śmieciowym jedzeniu? Dlatego, że podwyższają poziom złego cholesterolu przy równoczesnym obniżaniu dobrego. To z kolei prowadzi do chorób układu krążenia. Tłuszcze trans powstają podczas utwardzania płynnych olejów roślinnych. My nie rezygnujemy z jedzenia smakołyków, tyle że robimy je sami (tu znajdziesz przepisy) unikając smażenia i używając odpowiednich surowców, np. pełnoziarnistej mąki czy tłuszczu kokosowego. Zamiast słodkich płatków śniadaniowych jemy płatki owsiane z dodatkiem owoców i też jest słodko.
Trochę o żywności pochodzenia zwierzęcego.
Żywność pochodzenia zwierzęcego zawiera cholesterol i tłuszcze nasycone, które to są dla człowieka niezdrowe. To prawda, że znajdziemy tłuszcze nasycone w niektórych roślinach, ale z tym organizm człowieka sobie radzi. Zaś nadmierne spożycie tłuszczów nasyconych odzwierzęcych to ryzyko udaru mózgu, raka piersi, prostaty, cukrzycy, otyłości. W obecnych czasach ludzie spożywają tak dużo produktów odzwierzęcych, że jest się czym martwić. Jadłospis bogaty w mleko i mięso przyczynił się zwiększenia ilości ataków serca i nowotworów. Nie musimy zupełnie rezygnować z produktów zwierzęcych, ale musimy pilnować, aby nie spożywać ich zbyt wiele, czyli nie przekraczać dawki około 5 gramów tłuszczów nasyconych dziennie, pamiętając, że chodzi tu również o nabiał typu sery.
Tłuszcze nasycone to nie jedyny problem.
Dołączają do nich hormony podawane zwierzętom, aby szybciej rosły. Za przykład wezmę mleko krowie, które zawiera nie tylko hormon wzrostu, ale również estrogeny, progesteron, testosteron, prolaktynę i inne hormony naturalne dla krowy. Podając dziecku dużo nabiału i innych produktów zwierzęcych (nie tylko wołowinę), wprowadzamy do jego organizmu hormony przyspieszające rozrost oraz pokwitanie, a tym samym starzenie się. Dzieci szybciej rosną, szybciej dojrzewają płciowo i… szybciej się starzeją. W związku z tym, że w USA większość zdarzeń dzieje się o kilka lat szybciej niż w Polsce, możemy znać wyniki badań wpływu dobrobytu na zapadanie ludzi na choroby cywilizacyjne. Badania przeprowadzone na futbolistach, którzy z uwagi na funkcję pełnioną na boisku, muszą osiągnąć wyższą wagę niż inni zawodnicy, wskazują na to, że najwięksi zawodnicy ofensywni i defensywni liniowi byli średnio o 50 procent bardziej zagrożeni chorobami serca niż przeciętny obywatel i o 3,7 raza bardziej niż zawodnicy grający na innych pozycjach.
Jak wykazały badania przeprowadzone na dwóch grupach dziewczynek, z których jedna grupa spożywała głównie rośliny, zaś druga głównie mięso, te które spożywały głównie mięso, szybciej dojrzewały płciowo. Wcześniejsze rozpoczęcie miesiączkowania wiąże się z wcześniejszym wystawieniem organizmu na działanie estrogenów, to zaś przekłada się na zwiększenie ryzyka zachorowania na nowotwór gruczołu sutkowego w wieku dojrzałym. Wiąże się to z wczesnym rozpoczęciem działania estrogenów pobudzających kancerogeny. Dziewczynki, które szybko dojrzewają (miesiączka przed 12 rokiem życia) mają szczególnie wysoki poziom estrogenów. Dodatkowo utrzymuje się on dłużej niż u rówieśniczek, których pierwsza miesiączka pojawiła się po 12 roku życia. Jeśli do tego dojdzie otyłość – ryzyko jest jeszcze większe, ponieważ estrogeny są wydzielane przez komórki tkanki tłuszczowej. To na szczęście nie jest dla nich wyrok. Żywność bogata w błonnik pomaga w wydalaniu dużej części estrogenów ze stolcem.
W naszym społeczeństwie zakorzenione od dziecka mamy, że musimy spożywać dużo białka.
Nie zostało nam jednak zakorzenione to, że można znaleźć je w każdym rodzaju żywności, a nie tylko w produktach odzwierzęcych. Jarzyny, rośliny strączkowe, orzechy, nasiona i owoce zawierają nie tylko białko, ale również znaczące ilości mikroskładników i związków aktywnych. Groszek, fasola, warzywa zielone zawierają więcej białka niż mięso.
Minimalne dzienne zapotrzebowanie na białko dla dorosłego człowieka wynosi około 35 gramów. W samej fasoli czerwonej jest 19 g w 100 g produktu, fasoli czarnej 23 g w 100 g, zaś w soczewicy czerwonej 25 g w 100 g. Tak naprawdę przez cały dzień łatwo możemy zaspokoić zapotrzebowanie na białko, a nawet je przekroczyć. Jeśli jednak przekroczymy podaż białka roślinnego, organizm sobie z tym poradzi, ale z białkiem zwierzęcym może mieć duży problem – nadmiar białka zwierzęcego prowadzi do niepotrzebnego obciążenia nerek, z ryzykiem zatrzymania moczu w bardzo skrajnych przypadkach włącznie.
Staramy się, aby udział żywności pochodzenia zwierzęcego nie przekroczył 10 procent ogółu spożywanych kalorii. Spożywamy trochę nabiału co kilka dni, drób nie częściej niż 1-2 razy w tygodniu, mięso czerwone rzadziej. Dodajemy około 20 dag piersi indyka lub kurczaka do 5 litrów zupy warzywnej dla 4 osób na 2 dni. Wędlina na kanapki (często robimy ją sami w prosty sposób) jest w lodówce, ale zjadamy może po dwa plasterki dziennie, czasami wcale.
Mięso, nabiał, biały cukier, biała mąka i sól, chemia w żywności przetworzonej. Przyjrzałam się temu, co jest dostępne w sklepach i wybrałam naturalny sposób odżywiania oparty głównie na warzywach, owocach, nasionach i orzechach.
Dlaczego dla mojego niemowlaka dieta z przewagą roślin?
No właśnie ze względu na powyższe.
Dieta roślinna w połączeniu z moim mlekiem dostarcza mojemu dziecku wystarczające ilości białka i do tego zapewnia wiele niezbędnych dla zdrowia substancji odżywczych, mikroskładników i związków aktywnych oraz kwasów tłuszczowych. Ponadto warzywa są bogate w wapń (stosunek wapnia do kalorii jest wyższy niż w mleku krowim), dlatego oprócz mojego mleka nie będzie otrzymywał innego nabiału (do co najmniej pierwszych urodzin). Na wadze przybiera, jest wesoły, ładnie się bawi i dobrze wygląda.
Tłuszcz do przyswojenia witamin A, D, E i K pozyskam z orzechów, nasion, avocado. Pozostałe witaminy nie potrzebują tłuszczu. Teraz, gdy ma siedem miesięcy najważniejszym składnikiem jego diety jest nadal moje mleko, otrzymuje trzy stałe posiłki złożone z warzyw, owoców i kasz, a jako tłuszcz dostaje siemię lniane oraz avocado.
Kwasy tłuszczowe regulują prawidłowe funkcjonowanie mózgu, sprawność intelektualną i zdolność koncentracji. Omega-3 znajdę nie tylko w mięsie ryby, ale również w siemieniu lnianym, sezamie, orzechach włoskich, nasionach słonecznika czy jagodach. Ryba, którą dostanie, nie będzie pochodziła z hodowli. Omega-6 znajdę w oleju lnianym.
Jego przekąski jako siedmiomiesięcznego niemowlęcia, to cukinia, fasolka szparagowa, groszek zielony, jabłko, gruszka. Póki nie potrafi dokładnie gryźć używam do podawania przekąsek praktycznego sprzętu, dzięki czemu maluch sam się karmi.
Bardziej szczegółowo o odżywianiu mojego niemowlęcia piszę w kolejnych artykułach. Pojawią się również przepisy na dania, które lubi mój maluszek.
Niesamowity artykuł, każda mama musi go koniecznie przeczytać !
Razem z tatą oczywiście 😉
Dziękuję za odwiedzenie bloga i miły komentarz.
Pozdrawiam! 🙂
Cieszę się, że są jeszcze ludzie, którzy zwracają uwagę na racjonalne żywienie i jego pozytywny wpływ na organizm wśród najmłodszych. Prawidłowe spostrzeżenie, że dając dziecku taki, zdrowy start gwarantujemy mu zdrową przyszłość. Oby tak dalej.
Spirulina, dziękuję za odwiedzenie bloga i komentarz 🙂
Pozdrawiam!
Tatiana, dziękuję Ci bardzo za ten artykuł i poprzedni z przepisami na zupki. Zainspirowałaś mnie do mrożenia gotowych mieszanek 🙂
Moja córka ma obecnie 6,5 mca, też karmię ją piersią (4 razy na dobę, jako samodzielny posiłek) i dodatkowo je pełnoziarnistą kaszę z owocami oraz zupę warzywną (czasem z mięsem). A Ty z kolei piszesz, że Twój synek dostaje 3 stałe posiłki.
Czy mogłabyś mi podpowiedzieć, jak wyglądał jego jadłospis, czy 2 razy podawałaś zupki, a raz owoce, czy może inaczej? I czy starałaś się codziennie dostarczyć mu innych warzyw, czy nie zwracałaś na to uwagi?
Cześć Aniu, Cieszę się, że artykuły są przydatne 🙂
A czy czytałaś może artykuł spod tego linka https://www.wiecejnizzdroweodzywianie.pl/zywienie-niemowlecia-5-7-miesiac-zdrowe-zupki/
Może on Ci przybliży taki dzień z życia Ksawerka 🙂
Rano kaszka, w południe zupa warzywna i wieczorem kaszka na przykład z dynią. W międzyczasie warzywo do possania. Im więcej warzyw, tym lepiej, więc jeśli wolisz, to warzywa podawaj częściej a kaszkę na przykład raz 🙂
Starałam się codziennie dostarczać mu coś innego, ale w tym wieku nie ma jeszcze z czym zaszaleć 😉
Mam pytanie gdzie można kupić co cudo do podawania warzyw do possania???
Witaj Kasiu na naszym blogu 🙂
Kupiłam na allegro. Od kogo dokładnie nie pamiętam, ale nazywa się Sassy.
Pozdrawiam 🙂
Dziękuję za odpowiedź 🙂 Bardzo fajny blog rzeczowo opisane co i jak… dziś zaczęłam szykowanie zupek Twoim sposobem dla moich dziewczyn 🙂
Witam, nie zastanawiała się Pani nad wydaniem książki z tymi cennymi poradami i fantastycznymi przepisami? Mój maluch ma 6,5 mies, powoli rozszerzam mu diete – lecz póki co na zasadzie smakowania nowych produktów. Myslę ze Pani blog zawładnie całym moim wolnym czasem do końca miesiąca, bo czyta się go tak lekko i tyle dobrego można z niego wynieść. Mój plan na najbliższe dni to stworzyć jadłospis dla małego w oparciu o Pani porady. Dzięki
O, bardzo dziękuję za miłe słowa 🙂 Wydanie książki czeka w kolejce za innymi projektami 🙂
Witam na naszym blogu i życzę miłych wrażeń!
Jako mama 4,5 miesięcznego szkraba trafiłam tu w idealnym momencie, aby się przygotować 🙂 mam za sobą dwukrotne rozszerzanie diety u moich starszych pociech, ale ostatnio zmieniam kuchnię na zdrową (korzystając z Waszego kursu 🙂 !) i miałam zagwozdkę “a co z maluchem, z wprowadzaniem glutenu i innymi znanymi mi wytycznymi”? Dziękuję za ten artykuł, chcę karmić zdrowo już od początku 🙂